Ciekawa reklame zwyklego proszku do prania zrobic jest bardzo trudno. Wydawaloby sie, ze ciekawa reklame ubran mozna zrobic latwiej, jesli nie duzo latwiej. Wydawaloby sie.

Ciekawa reklame zwyklego proszku do prania zrobic jest bardzo trudno. Wydawaloby sie, ze ciekawa reklame ubran mozna zrobic latwiej, jesli nie duzo latwiej. Wydawaloby sie.

Ciekawa reklame zwyklego proszku do prania zrobic jest bardzo trudno. Wydawaloby sie, ze ciekawa reklame ubran mozna zrobic latwiej, jesli nie duzo latwiej. Wydawaloby sie.

Tak juz sie u nas w kraju sprawy potoczyly, ze polskie firmy odziezowe przypuscily szturm na telewizje, przypuszczalnie dzieki najbardziej tajnej firmie, nie tylko odziezowej, ktora postawila, wbrew swojej nazwie na reklamowy ekshibicjonizm w modnym ostatnio tonie "zrobmy dobrze wszystkim". Mowie o Top Secret i piosence-zakrywance. Reklama az wola - to jest dla was, dla ciebie i dla ciebie i dla ciebie i dla tego biedaka z psem, w kreszowym dresie, tylko on jeszcze o tym nie wie! Ultrapopulizm obliczony na przypodobanie sie calej Polsce? I ta, ledwie zauwazalna podwojna miniperwersja (tekstylna - obecnosc kreszu; beztekstylna - nieobecnosc stanika) to stanowczo za malo, by odgonic werdykt - Zlote Kalesony juz tu wedruja (nie tylko ze wzgledu na skojarzenie odziezowe).

Perwersja wydaje sie byc uniwersalna metoda na reklame ubran w tym roku. Bo oto Americanos probuje perswazji perwersyjnej duzego kalibru - jesli nie uzywasz naszych ciuchow, bedziesz mogl zadowalac jedynie gumowa lale. Pomysl nawet ciekawy, zwlaszcza dla gumowych lal, ale cos za dlugo w tej perwersji tworcy sie plawili. Nastapilo calkowite pomieszanie: konwencji (niby na smiesznie, ale jakby spolecznie), bohaterow (nie wiadomo komu bardziej wspolczuc - temu z lala, czy temu na motorku), emocji (pod koniec jakos wcale nie chce sie smiac). Perwersja, ktora wywoluje zazenowanie zasluguje na kuku. Zlote.

Zul z psem - perwersja pierwsza. Gumowa lala - perwersja druga. Krowi odbyt - perwersja trzecia. Krowi odbyt, a wlasciwie dwa, sa bohaterami filmu firmy odziezowej House. Gdy obejrzalem ja po raz pierwszy, myslalem, ze chodzi o reklame rekawic dla weterynarzy, ktorzy chca do Unii (slogan byl unijny - po angielsku). Dopiero duzo pozniej przeczytalem gdzies, ze w filmie tym bohaterem jest DJ, ktory poszukuje dzwiekow i trafia do obory. Pomysl nawet ciekawy, niekoniecznie dla krow, ale gdzies w tej odbytniczej perwersji tworcy sie pogubili - jakby uznali, ze kazdy mlody czlowiek w oborze na pewno jest DJem. I znowu bedzie Zlote Kuku. To rzeklszy wdziewam swoje stare dobre dzinsy. Te od odysei.

www.haluksy.biz www.wiekannmanschnellabnehmen.eu www.celulit.com.pl